Przyśpiewki matematyczne
Oj, myślę sobie czasem, a że sam się śmieję,
Oj, czemu to zbiór wszystkich zbiorów nie istnieje.
Oj, byłby to hałas spory, gdyby zebrać wszystkie zbiory.
Oj, myślę sobie czasem, co za pech fatalny,
Że przedział (0,1) jest nieprzeliczalny.
Oj, jakby to dobrze było, gdyby się go przeliczyło.
Oj, jakie to wspaniałe zbiorów są zwyczaje,
Że się uporządkować każdy dobrze daje.
Zaraz się chłop lepiej czuje, jak se zbiór uporządkuje.
Oj, myślę sobie, myślę, myślę se, dlaczego
W kwadracie każdym widać "dywan Sierpińskiego"
Byłby to fakt wzruszający, gdyby tak był latający.
Oj, próżno się człek prosty dorozumieć stara,
Oj, co to jest za miara zwana miarą Haara.
Są to takie miary głupie na lokalnej zwartej grupie.
Oj, myślę sobie, myślę od samego rana,
Oj, w czym całka Lebesque'a lepsza od Riemanna.
Głupio będzie Riemannowi, jak się w grobie o tym dowie.
Oj, niech się każdy nisko Panu Bogu kłania,
Że raczył zesłać tyle reguł wnioskowania.
No, bo gdyby ich nie stało, z czego by się wnioskowało.
Oj, czasem sobie w nocy próbuje pomału,
Oj, w niezerowym ciele szukać ideału.
Lecz mam taki pech fatalny, że co znajdę, to trywialny.
Oj, patrzę, a pod płotem leży se funkcyja,
Oj, już nie wszędzie ciągła, nie wiadomo czyja,
Lecz się tym nie przejmowałem, wziąłem ją zróżniczkowałem.
Czuję, że chryja z tego będzie ekstremalna,
Bo rzecz takowa ponoć srodze jest karalna.
Lecz i tym się nie przejmuję - będzie trzeba, to się scałkuje.
Oj, w którąkolwiek pójdę dzisiaj świata stronę,
Wszędzie mnie straszą dziwne funkcje zespolone.
Jeden fakt mnie zwłaszcza złości: sinus większy od jedności.
Oj, każdy Brouwerowi winien bić pokłony,
Że wreszcie zlikwidował środek wyłączony.
Stworzył nowe możliwości współczesnym i potomności.
Oj, czy ktoś zna odpowiedź, ja się ciągle waham
Jak szybko można biegać w przestrzeni Banacha?
Oj, zapytam się Cauchy'ego, bo w niej zbieżne ciągi jego.
Oj, była dzisiaj w barze draka nadzwyczajna:
Barmankę klient prosił o butelkę Kleina.
Ona się tym nie zraziła: czas do ceny doliczyła!
Oj, myślę sobie teraz, po co łamać głowę,
Kiej wezmę, wstawię dalej funkcyje zdaniowe,
Kto se za nie wstawi zdanie, nową zwrotkę wnet dostanie.
Życzenia matematyka
Ile równań niezależnych,
Ile jest szeregów zbieżnych,
Ile całek niewłaściwych,
Ile na płaszczyźnie krzywych,
Ile funkcji kwadratowych,
Co nie mają miejsc zerowych,
Ile krzywe mają siecznych,
Ile jest układów sprzecznych,
Ile różnych jest symetrii,
Ile twierdzeń w geometrii,
Ile przestrzeń ma wektorów,
Co nie tworzą pustych zbiorów,
Tyle szczęścia i radości
W Twoim domu,
razem z Gwiazdką,
niech zagości.
Wiersz z "Cyberiady" Stanisława Lema,
z opowiadania "Wyprawa Pierwsza A, czyli Elektrybałt Trurla".
Klapaucjusz myślał, myślał, wreszcie zmarszczył się i rzekł:
-Dobrze. Niech będzie o miłości i śmierci, ale wszystko to musi być wyrażone językiem wyższej matematyki, a zwłaszcza algebry tensorów. Może być również wyższa topologia i analiza. A przy tym erotycznie silne, nawet zuchwałe, i w sferach cybernetycznych.
-Zwariowałeś chyba. Matematyką o miłości? Nie, ty masz źle w głowie - zaczął Trurl. Lecz zamilkli wraz z Klapaucjuszem, ponieważ Elektrybałt jął deklamować:
Nieśmiały cybernetyk potężne ekstrema
Poznawał, kiedy grupy unimodularne
Cyberiady całkował w popołudnie parne
Nie wiedząc, czy jest miłość, czy jeszcze jej nie ma?
Precz mi, precz, Laplasjany z wieczora do ranka
I wersory wektorów z ranka do wieczora!
Bliżej przeciwobrazy. Bliżej bo już pora
Zredukować kochankę do objęć kochanka!
On drżenia współmetryczne, które jęk jednoczy
Zmieni w grupy obrotów i sprzężenie zwrotne
A takie kaskadowe, a takie zawrotne,
Że zwarciem zagrażają idąc z oczu w oczy!
Ty, klaso transfinalna! Ty silna wielkości!
Nieprzewiedlne Continuum! Produkcie biały!
Christoffela ze Stoksem oddam na wiek cały
za pierwszą i ostatnią pochodną miłości.
Twych skalarnych przestrzeni wielolistne głębie
Ukaż uwikłanemu w teoremat ciała
Cyberiado cyprysów, bimodalnie cała
W gradientach rozmnożonych na loty gołębie
O nie dożył rozkoszy kto tak bez siwizny
Ani w przestrzeni Weyla, ani Browera
Studium topologiczne uściskiem otwiera
Badając Moebiusowi nieznane krzywizny
O wielopowłokowa uczuć komitonto
Wiele trzeba Cię cenić, ten się dowie tylko
Kto takich parametrów przeczuwając fantom
Ginie w nanosekundach płonąc każdą chwilką
Jak punkt wchodząc w układ holonomiczności
Pozbawiony współrzędnych zera asymptotą
Tak w ostatniej projekcji ostatnią pieszczotą
Żegnany - Cybernetyk umiera z miłości
Źródło: http://meteor2017.fm.interia.pl/index.html#mat